Snow by Demeter

Śnieg 

I okolice

Zanim zakończę tę długą serię opowiastek o wrażeniach z lektur z tej szczególnej biblioteki pozwolę sobie jeszcze raz wspomnieć, że w przypadku zapachów Demeter nie oceniam tego, co zwykle określa się mianem estetyki opakowania – nie widzę powodu, by zapachy reklamowane jako „biblioteka” pakować we frymuśne flakoniki.

W ocenie zapachu nie skupiam się na jego urodzie, lecz na jego „adekwatności” – zbieżności z tym, co deklaruje producent, czyli z nazwą po prostu.

W przypadku Snow oceniam jego śniegowość: sugestywność, naturalizm zapachu.

W tym ujęciu zasługuje demeterowy Śnieg na bardzo wysoką ocenę.

Najpierw pachnie czystym, zimnym wiatrem. Takim prosto w twarz, szczypiącym w uszy, ostrym powietrzem, które nie pozwala wątpić, że jest zima.

Czytałam, że niektóre osoby noszące Śnieg odczuwają w nim jakieś szczególne ciepło. U mnie, jeśli w ogóle pojawia się jakieś tego rodzaju wrażenie, to jest to ten łudzący, odczuwany czasem jako gorąco posmak roztapiających się na smaganych wiatrem ustach płatków śniegu.

Po tym powiewie zapach rozwija się. Pojawiają się w nim nuty zamarzniętej w ostre, drobne kryształki wody, zmrożonej ziemi i przemarzniętych pod śniegowa pierzynką roślin – wiecie jak pachną przemrożone kłącza i bulwy? Są takie słodkawe.

Wrażenie słodyczy pogłębia woń… nie wiem, jak to inaczej ująć – stęchlizny, ale nie odrzucającej. Raczej takiej dosłownej, sugestywnie wywołującej obraz całego tego bogatego życia uwięzionego pod grubą, twardą warstwą firnu.

Jest to ewidentnie zapach śniegu, nie zimy.

* Dalsze recenzje Demeter będą oczywiście, ale po przerwie – ćwierć setki hurtem wystarczy na czas jakiś.

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
Email

3 komentarze do “Snow by Demeter”

  1. witam.
    Stronę z zapachami Demeter odkryłem kilka dni temu.
    zachwyciły mnie również twoje opisy-jak zawsze:) (czekam na wiecej)
    zapachy które mogę sobie wyobrazić :
    bazylia,śnieg,śiano,pomidory,guma do żucia,carmel,czekolada,cynamon,mleko skondensowane,ogórek,lipa,wosk przczeli,lody,ogród w deszczu,buraki? w Beetroot fragreance,itp, oraz te, które niestety nie potrafię: kredki w crayon???,mięsa w lobster??-brrrr,opisana przez ciebie lava rock-fuu(ciekaw jestem, jaka byłaby moja reakcja 😉 zapach vinylu??Seler? to chyba jakieś warzywo?
    nie wiem od których zacząć,jest tego tak wiele.
    Na pewno pierwsze pod młotek pójdą wszelkie słodkości-różności, gdyż ze mnie łasuch jakich mało:)
    pozdrawiam.
    J.

  2. Jarku, winylu też nie znam i żałuję.
    Korci mnie jeszcze Sushi na przykład. Podobno nie śmierdzi rybą…
    Z ciekawostek – mają zapach sałaty. To nie będzie fajne raczej.
    Słodkości Demeter jakoś mnie nie zachwyciły. nie wiem, coś z nimi jest nie tak.
    A kolejne recenzje powinny się w końcu pojawić. Czas najwyższy po temu, bo próbek nachomikowałam sporo.

    Pozdrawiam jak zawsze. 🙂

  3. sushi? oj nieee.jednak wolę je jeść.wiesz jakoś nie chce mi się wierzyć że zapach ten nie śmierdzi rybą.
    Demeter to chyba jedyna poznana mi firma, mająca w swojej ofercie grubo ponad 100 zapachów,a jeżeli chodzi o inne smaczne zapachy, to znam tylko jeden.
    PINK SUGAR Aquolina,który mnie zachwycił-
    przepyszną watą cukrową.
    pozdro.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Popularne wpisy

Amouage Purpose i Purpose 50

Kiedy w 2023 roku zadebiutowały na rynku Purpose od Amouage, jakoś udało mi się rozchodzić chęć recenzji – bo staram się sięgać po nowe marki i dokonywać nieoczywistych wyborów (no, może Poza Tonym Iommim i Tonym Iommim 2, bo wszystko, co kojarzy się z Black Sabbath na SoS musi być i basta), a perfum Amouage recenzowałam już wiele. Ale kiedy w tym roku pojawiły się Purpose 50 to już po prostu nie mogłam się oprzeć pokusie recenzji i wyznam Wam, że zaświtała mi w głowie myśl o zakupie flaszki. Niech bogowie rozsądku mają mnie w swojej opiece, bo flaszka, która mnie pokusza kosztuje ponad dwa tysiące.

Czytaj więcej »